Róża dla dziewczyny

Wracam z zakupów przechodząc przez przejście Dominikańskie w centrum Wrocławia. Jest to miejsce szczególnie bliskie memu sercu – to właśnie tam straciłem jedyną prawą, dolną dwójkę, jaką kiedykolwiek miałem. Nie licząc tej mlecznej.

Starszy pan, wyglądający na bezdomnego, zaczepił mnie i zapytał, czy nie chcę kupić róży dla swojej dziewczyny.

-Bardzo chętnie, dawno nie kupiłem jej kwiatów – odpowiedziałem.

Były trzy rodzaje: brzydkie – za dwa złote, średnie – za trzy i pięknie rozwinięte – za piątkę. Pomyślałem, że nie będę jej zbytnio rozpieszczać, bo jeszcze się przyzwyczai i będzie oczekiwać, abym kupował jej prezenty częściej.

Z uśmiechem podałem Panu sprzedawcy – pachnącemu denaturatem, jakby się w nim kąpał – trzy złote.

Całą drogę powrotną myślałem o tym, jak kreatywnie wręczyć jej tę różę.
Rzucić się na kolana i wręczyć z głośnym “Kocham Cię”? A może przygotować kąpiel z płatkami lub zwyczajnie pójść na łatwiznę i po prostu wręczyć jej kwiaty w momencie podgrzewania świątecznego bigosu?

Już wchodzę po schodach, już otwieram drzwi i wnet przypominam sobie.

– Kurwa, przecież ja nie mam dziewczyny!

Obserwuj

Andrzej Opublikowane przez:

Ja, czyli człowiek o nieokreślonym charakterze. Piszę tutaj udając kogoś kim nie jestem, nigdy nie byłem i zapewne nigdy nie będę. W wolnych chwilach grywam na banjo i ukulele.

  • RudaZołza

    Ach to przejście dominikańskie…

    • Też masz z nim jakieś przygody? Opowiadaj! :)

      • RudaZołza

        Przechodzę tam kilka razy dziennie o różnych porach i zawsze można tam spotkać ciekawych ludzi :)

        • Czyli wychodzi na to, że mogliśmy się tam kiedyś minąć. Ciekawe czy byłem ciekawy :)

          • RudaZołza

            Widziałam już tam tyle, ze musiałbyś się naprawdę postarać :)

  • Rozwaliłeś mnie tą puentą :D

  • Nie wiem co bohater tego odcinaka bierze ;)