6 potencjalnych powodów przez które nie pisałem

Śmiem twierdzić, że zaczęliście się przyzwyczajać do moich przeprosin i ponownych powrotów po długich przerwach od pisania. To nic, bo wiem, że nadeszła wiekopomna chwila wielkiego powrotu do blogowania! W tym tekście zamieszczę sześć potencjalnych powodów przez które tak długo mnie nie było. Wybierzcie sobie jeden.

1. Miłość przesłoniła mi oczy

Na jednej z imprez we Wrocławiu podeszła do mnie śliczna dziewczyna. Długie jasne włosy, niebieskie oczy i czarna sukienka. Przez spore oddziaływanie alkoholu na mój organizm myślałem, że podszedł do mnie husky, ale szybko zorientowałem się, że wcale nie szczeka. Zapytała mnie czy jestem Andrzej i piszę bloga. Okazało się, że jest moją czytelniczką i marzyła o spotkaniu ze mną, pisała do mnie maile, ale przez błąd jej poczty trafiały do folderu ‚SPAM’.
Nasza miłość zakwitła jak bez w ogródku pod moim blokiem.

2. Złamałem obie ręce

Jazda na łyżwach szybko stała się dla mnie świetną zimową zabawą. Już za dzieciaka ganiałem się z kolegami na łyżworolkach odgrywając role statystów ze ‚Słonecznego patrolu’ przez co przesiadka na łyżwy była tylko formalnością. Przynajmniej tak myślałem do pewnego momentu.

Poznałem na Tinderze dziewczynę. Na imię miała Paulina i strasznie miło się z nią pisało, przez co postanowiliśmy się spotkać. Doszliśmy do wniosku, że fajnym sposobem na wspólne spędzenie czasu będzie wycieczka na lodowisko.
Chcąc jej zaimponować zacząłem wykonywać różne ewolucje, o których myślałem, że mam opanowane do perfekcji. Tak jednak nie było.

Podczas jednego z piruetów padłem na ziemię jak Simon Ammann. Ból w lewej ręce ścigał się z tym z prawej ręki, a ja zwijałem się i wyłem. Podróż do szpitala na sygnale, szybka diagnoza i jeszcze większy płacz.
Dwa miesiące z obiema rękami w gipsie.

3. Podróż dookoła świata na rowerze

Moja miłość do rowerów trwa nieprzerwanie od ’97, bo właśnie wtedy po raz pierwszy w wieku trzech lat zacząłem śmigać na dwóch kółkach. Z opowiadań rodzicielki dowiedziałem się, że potrafiłem śmigać po podwórku na rowerze o nazwie ‚Harley’ przez cały dzień, robiąc tylko krótkie przerwy na posiłki.

Postanowiłem więc wykorzystać tę miłość i wyjechać w podróż dookoła świata. Czechy, Austria, Węgry, Rumunia, Turcja – to tylko część krajów które udało mi się odwiedzić. Ostatecznie swoją podróż zakończyłem w Gruzji, gdzie zostałem potraktowany jako szpieg i spędziłem dwa miesiące w więzieniu zanim udało się udowodnić moją niewinność.

Rower kocham dalej.

4. Porachunki mafijne

Zupełnie przypadkiem trafiłem na domówkę dla bogatych dzieciaków z Wrocławia. Nie był to mój pierwszy raz, bo czasami wiem gdzie się zakręcić by wyjść na tym na plus. Marzył mi się szampan w jacuzzi, dziewczyny w bikini i skakanie do basenu na waleta. Tym razem impreza ta nie potoczyła się tak jak chciałem.

Okazało się, że jednemu z gości zaginął plecak wypełniony po brzegi białym proszkiem. Dla jasności dodam, że nie był to piekarz i nie nosił ze sobą mąki.
Palce reszty imprezujących wskazały mnie, jako osobę winną tej kradzieży. Nie było to oczywiście prawdą, lecz szybko uciekłem z tego domu. Następnego dnia pod moim blokiem krążyły czarne beemki i miałem wrażenie, że jestem ciągle obserwowany.
Po naradzie z rodziną stwierdziliśmy, że najbezpieczniejszą opcją będzie ucieczka z kraju. Spakowałem się w jedną podręczną torbę i pojechałem na lotnisko na pierwszy lot do Meksyku.

Tam zmieniłem imię na José i do dziś wypasam kozy.

5. Niemoc twórcza, nowe życie

Natłok obowiązków i próba odnalezienia się w nowym otoczeniu wpłynęła na mnie zupełnie odwrotnie niż się tego spodziewałem. Nowe miejsce mimo wielu bodźców które na mnie oddziaływały spowodowało, że poczułem się obco. Sporo myślałem, sporo kalkulowałem i zastanawiałem się co mam robić dalej.

Każda próba pisania nowego postu kończyła się zamykaniem przeglądarki, zakładaniem słuchawek i bezczynnym gapieniem się w sufit. Mimo, że wiele razy próbowałem i bardzo tego chciałem żaden tekst nie wyszedł tak, jak tego oczekiwałem.

Na szczęście wszystko zaczęło się układać, a powrót do pisania to tylko kwestia czasu.

6. Wymyśl swoją wersję!

Może porwali mnie kosmici? Może postanowiłem zostać kobietą i pisać bloga o modzie? Może ożeniłem się z Ukrainką by pomóc jej otrzymać Polskie obywatelstwo? Wymyśl swoją wersję i napisz ją w komentarzu! Niech Wasza kreatywność spowoduję, że uronię łzę szczęścia.


Mam nadzieję, że zdołaliście prawidłowo wskazać powód przez który tak długo mnie tutaj nie było. Obiecuję Wam tym samym, że kolejne teksty pojawią się z większą częstotliwością niż wyglądało to do tej pory.

Peace & Like it!

Obserwuj

Andrzej Opublikowane przez:

Ja, czyli człowiek o nieokreślonym charakterze. Piszę tutaj udając kogoś kim nie jestem, nigdy nie byłem i zapewne nigdy nie będę. W wolnych chwilach grywam na banjo i ukulele.